Gratis Versand in ganz Deutschland
Bookbot

Mackiewicz Józef

    Jozef Mackiewicz war für seine außerordentlich realistische Prosa bekannt, die keine Tabus kannte. Seine Werke tauchen tief in die harten Realitäten historischer Ereignisse und die menschliche Natur ein, erforschen das Leben unter sowjetischer Besatzung, das Wesen des Kommunismus und die Komplexität des Glaubens. Mackiewiczs literarischer Stil zeichnet sich durch seine rohe Ehrlichkeit und sein tiefes Bekenntnis zur Wahrheit aus und bietet den Lesern einen unerschrockenen Blick auf herausfordernde Umstände. Trotz Perioden eingeschränkter Verfügbarkeit erleben seine Schriften eine Renaissance, da sein schonungslos offener Ansatz bei einer neuen Generation von Lesern Anklang findet, die authentische literarische Erlebnisse suchen.

    Dzieła T.32 Nie wychylać się!
    Dzieła T.31 Najstarsi tego nie pamiętają ludzie
    Dzieła T.28 Listy (Chmielowiec)
    Lewa wolna
    Karierowicz
    Sprawa mordu katyńskiego
    • Po publikacji pierwszej części Karierowicza w Kulturze, niektórzy czytelnicy zagrozili wymówieniem przedpłaty. Wprowadzenie motywu miłości lesbijskiej na takim poziomie w polskiej literaturze to nowość. Powieść Józefa Mackiewicza przyciąga uwagę dzięki zbieżności z tematyką Gombrowicza. Wydarzenia w utworze rozwijają się jak w scenariuszu filmu kryminalnego, ale towarzyszy im niewypowiedziana tajemnica. Mimo że akcja rozgrywa się przez sześć lat, tempo nie jest szybkie, a czytelnik odczuwa gęstość i intensywność zdarzeń. Jedność miejsca, postaci i sytuacji sprawia, że narracja odsłania się z różnych perspektyw. Intryga kryje się nie tylko w fabule, ale także w nieokreśloności działań bohaterów, o których na pozór wszystko wiadomo. Powieść ma coś z antycznego fatum, opowiadając nie o konieczności, lecz o przypadku. To małe arcydzieło realistycznej sztuki opowiadania, które zachwyca czytelników i skłania do refleksji nad ludzkimi wyborami i ich konsekwencjami.

      Karierowicz
    • Dzieła T.28 Listy (Chmielowiec)

      • 522 Seiten
      • 19 Lesestunden

      Nagle olśniło mnie, dlaczego, będąc przyrodnikiem, i całe życie marząc o napisaniu noweli o zwierzętach, nigdy tego nie mogłem zrobić, chyba wpadając w anegdotę i antropomorfizm. Tak samo myślałem o napisaniu noweli szachowej (naturalnie nie la Zweig) kiedyś mówiliśmy o tym? Myśli Pan, że to możliwe? Pan jako utalentowany pisarz i utalentowany szachista zarazem (czytałem o tym w Dzienniku Polskim!) powinien jednak spróbować. ... Józef Mackiewicz do Michała Chmielowca Ornitolog z wykształcenia Mackiewicz umiał barwnie opowiadać o przyrodzie. Zafascynował wszystkich, nawet dzieci. Nie było mieszczańskiego mieszkanka w Monachium. Tu panowała w tej chwili głęboka puszcza litewska. ... Mackiewicz znów zaczął barwnie opowiadać głównie o Rosji carskiej, o ludziach i zwyczajach tamtej epoki, zdarzeniach. Gdy wyszła książka Sprawa pułkownika Miasojedowa, różne postacie tej powieści odnalazłam jak starych znajomych, a także sceny z ich życia przypominały się jakbym je sama na własne oczyoglądała. Irena Chmielowcowa, Biesiady z Mackiewiczami, DPiDŻ 1987 nr 49 Powodzenie, nawet na małym podwórku i wychodzone, nie wpływa na piszących dobrze. Oczywiście, uprzyjemnia życie, ale prawdziwe życie pisarza zaczyna się po śmierci. Niestety, ja dla siebie i na nie nie mogę liczyć, ale wierzę w pozagrobowy żywot literacki Józefa. Mimo usilnych zabiegów współczesnych, także na emigracji, żeby mu rangi literackiej odmówić, chociażby przez utrącanie wydań w językach obcych. Barbara Toporska do Michała Chmielowca Być może dlatego nam Polakom tak trudno jest rządzić się demokratycznie że cierpimy na dwojakie wynaturzenie zmysłu krytycznego: przeciwnika potępia się u nas bezapelacyjnie, nie zostawia na nim suchej nitki, wyłącza wszelki kompromis. A z drugiej strony jest się ogromnie pobłażliwym dla wszelkiej przeciętności, nie szanuje się hierarchii, podziału łudzi na wybitnych i tych, co nie wynajdą prochu. Pierwszych zagryzamy, z drugimi się cackamy w krytyce. Michał Chmielowiec, Bajki, prawdy, morały...

      Dzieła T.28 Listy (Chmielowiec)
    • Wszyscy wiedzieliśmy o rozgromie i panicznym odwrocie, że Wilna nie obronimy. Pamiętam, jak w kurzu dostrzegłem rozbity samolot leżący w zbożu, jego skrzydło sterczało bezradnie. Ten obraz stał się symbolem przegranej wojny. W miarę jak sytuacja się pogarszała, oddaliśmy Wilno bolszewikom i cofnęliśmy się dalej na południe. W pierwszej bitwie zapomniałem o złamanym skrzydle. Pisząc o sprawie wileńskiej i relacjach polsko-litewskich, często brakuje nam chłodnej rozwagi. Nasze uczucia są zbyt intensywne, by móc je analizować obiektywnie, co sprawia, że piszemy z serca, a nie z rozumu. Nie można jednak sądzić, że na dzisiejszej Litwie kowieńskiej nie ma żadnej więzi z dawną Litwą, poza godłem. Widzieliśmy piękne odruchy związane z tradycją, a przykłady można by mnożyć. Czasem wydaje się, że zbliżamy się do wspólnego słownika. Jednak nagle, jak lodowata nawałnica, przychodzi wieść z Kowna, która gasi nasz zapał. W Rydze, w wąskich uliczkach, wśród starych sreber i książek, wciąż tli się duch beztroskiego handlu. Wieczorem lampy pod abażurami świecą do siebie z okien, a dorożki echo niosą po kamieniach. Na moście palą się latarnie, a fale morza napierają na Dźwinę.

      Dzieła T.31 Najstarsi tego nie pamiętają ludzie
    • Uczyłem się średnio, gorzej w szkole polskiej niż w rosyjskiej, którą wspominam z przyjemnością. Szkoła polska to lata głodu, wojny, rozczarowań i zawodów. Nie znoszę kolei, a im częściej muszę podróżować, tym bardziej je nienawidzę. Miarowy stukot pociągu przywołuje wspomnienia, ale nie widzimy dokąd zmierzamy. Wnętrze pociągu to tylko lampy i napisy: "Nie wychylać się!". Chłopi rzadko chwytają za kosy, a ich symbolika jest związana z historią walki. W powstaniach szlachta wysyłała ich na Moskala, ale w rzeczywistości często szli z gołymi rękami, by brać, co im bolszewicy oferowali. Kiedy w 1920 roku po raz pierwszy zobaczyłem Druskieniki, przeprawiałem się przez Niemen. W Grodnie wciąż byli bolszewicy. Wilki zagryzły owce, a ja jechałem dalej przez las, widząc z daleka zniszczone budynki Druskienik. To miejsce, pełne burżujskiego pretensjonalizmu, było świadkiem przeszłości, gdy kule gwizdały nad nim, a kurz unosił się z ulic. Wtedy był jeszcze most Józef Mackiewicz.

      Dzieła T.32 Nie wychylać się!
    • Zewnętrzne objawy rycerskości mają swoje moralne znaczenie, które nie zawsze jest dostrzegane. Przykładem jest hołd oddawany poległym przeciwnikom, co wyraża szlachetność i estetykę, zgodną z tradycjami rycerskimi. Niemcy, na przykład, z dużym pietyzmem dbali o cmentarze poległych Rosjan, które nie różniły się od ich własnych. Krzyże prawosławne i napisy o bohaterskiej śmierci stanowią dowód na istnienie pięknych kart Wielkiej Wojny. Niemcy stawiali pomniki swoim przeciwnikom zarówno na własnej ziemi, jak i w obcych krajach. Zaborczy rząd rosyjski wykazywał pewną tolerancję, chociaż nie budował pomników polskim powstańcom. W 1914 roku planowano pomnik dla poległych Francuzów z 1812 roku w Wilnie. Pojęcie szpiega zawsze miało negatywne konotacje, związane z ukrywaniem się i brakiem odwagi. Jednak I wojna światowa zmieniła postrzeganie szpiegów, ujawniając ich poświęcenie i bohaterstwo, które często dorównywało zasługom żołnierzy na froncie. W miarę upływu czasu kult szpiega zyskał na popularności w literaturze i publicystyce, choć większość szpiegów nadal pozostaje płatnymi agentami, sprzedającymi swoje umiejętności za pieniądze.

      Dzieła T.30 Gest rycerskiej tradycji
    • Swoim zwyczajem, nabytym od obcowania z naszymi chłopami, rzecz opowiem z ogródkami, od strony rynku końskiego począwszy. Kupiliśmy z sąsiadem na Ponarskim Rynku w Wilnie czarnego wałacha i poszli na Zawalną, gdzie był duży sklep żydowskiego rymarza. Właśnie żydek zdejmował miarę na chomąt, a ja ujrzałem w kiosku jakieś pismo w wydaniu zeszytowym, po polsku, pt. Nowe Widnokręgi. Zanim zdążyłem je otworzyć, do komisariatu milicji wpłynął meldunek o ukradzeniu karego konia. Milicjant, ziewając, spojrzał w niebo i dostrzegł mojego wałacha. Zaraz: cap! Do komisariatu. Śmiesznie brzmią takie terminy jak czerwony car czy czerwony absolutyzm, używane, by straszyć modną dziś demokracją, z przekonaniem, że dawne monarchie były antytezą prawdziwej demokracji. Ignorancja mas rośnie wprost proporcjonalnie do czytelnictwa, a polityczna demagogia w postaci druków ogłupia ludzi. Dzisiejsze pojęcie demokracji stało się nie tylko pustym frazesem, ale i uciążliwym reżimem, zamiast reprezentować ideały wolności. Ludzie pamiętający czasy sprzed 1914 roku musieliby przyznać, że swobody demokratyczne były większe pod berłami cesarskimi niż w późniejszych okresach demokracji i socjalizmów, nie mówiąc już o narodowym socjalizmie Hitlera i komunistycznym socjalizmie Stalina. Wydaje się, że wybraliśmy sobie narodowe wady, które najlepiej do nas pasują, częściej okłamując siebie, niż gloryfikując w auto-panegirykach.

      Dzieła T.33 Wrzaski i bomby
    • Twórczość artystyczna jest subiektywna i niepodlegająca mierzeniu. Nie można jej ocenić w kategoriach porównawczych; albo się podoba, albo nie. Zawodowa krytyka literacka wypracowała pewne konwencjonalne formy smaku i wartości, które wydają się sztuczne, zależne od mody i autorytetów. Uznanie tych kryteriów prowadziłoby do wniosku, że od czasów Szekspira nie powstał żaden większy dramaturg, co jest sprzeczne z moim poglądem na historię człowieka. Porównanie współczesnych autorów do Szekspira stawia ich poniżej krytyki przyjętych norm, co wydaje się niepotrzebne. Na przykład, Balzak jest dla mnie znakomity ze względu na opis ludzkich spraw w „Ludzkiej komedii”, ale wielu innych autorów mogło zrobić to lepiej. Próby kwestionowania ustalonych hierarchii w literaturze są trudne i często niewdzięczne. Krytyka literacka wydaje się spekulatywna i bezpłodna, ale mogłaby być ciekawsza, gdyby krytyk oceniał utwór bez znajomości autora. Wówczas moglibyśmy się śmiać z pomyłek nawet największych erudytów w dziedzinie krytyki.

      Wieszać czy nie wieszać?
    • Rola emigracji polskiej: poza granicami dyspozycji państwowej sowieckiej utworzyć ośrodek, bez istnienia którego Polsce grozi zagłada. Nie chodzi o to, żeby ten ośrodek budził ducha nienawiści do Sowietów. Nienawiść przyjdzie sama. O to postara się bez nas reżym sowiecki. Ale chodzi o to, żeby nienawiść ta nie była nienawiścią zbitego psa, bezsilną, platoniczną. Chodzi o to, żeby ten ośrodek budził ducha oporu. Wsam opór czynny, jak już to wyłożyliśmy, nie wierzymy. Ale duch oporu musi żyć. Bez ducha oporu zginiemy. Ten zaś duch oporu w Narodzie Polskim pod okupacją sowiecką może wtedy tylko istnieć, gdy bazować będzie na głębokim przeświadczeniu i wierze, że tam, za granicą, istnieje i walczy polski ośrodek polityczny. Nie zapominajmy chociażby o tak potężnym czynniku, jakim się dopiero w wojnie okazał B aparat radiowy. Naród Polski pod bolszewikami siły swe czerpać będzie nie ze śp.Sienkiewiczów i Mickiewiczów (nb.przyprawionych przeciw Niemu), a z aktualnych audycji Radia Polskiego. Zliteratury, której w kraju drukować nie będzie wolno...

      Optymizm nie zastąpi nam Polski TW