Pierwsza tak obszerna i pełna biografia Marka Edelmana - wielkiego autorytetu moralnego, ostatniego żyjącego przywódcy powstania w getcie warszawskim, wybitnego działacza politycznego i społecznego, opozycjonisty, z wykształcenia lekarza kardiologa - napisana przez znanych dziennikarzy we współpracy z bohaterem książki. Marek Edelman, współzałożyciel KOR i działacz podziemnej "Solidarności", od ponad sześćdziesięciu lat mieszka w Łodzi. W 1998 roku otrzymał najwyższe polskie odznaczenie - Order Orła Białego.
Poruszająca, mądra lektura. Dla każdego, bez względu na światopogląd. Zapis
rozmów, które Witold Bereś i Krzysztof Burnetko prowadzili z Markiem
Edelmanem, ostatnim przywódcą powstania w getcie warszawskim. Rozmawiali o
Bogu i religii z człowiekiem niewierzącym, boleśnie doświadczonym przez życie,
a jednocześnie uchodzącym za autorytet moralny. Edelman zapytany o wiarę
powiedział, że Boga wymyślili sobie ludzie jako pewnego rodzaju protezę jak
jest ciężko, to człowiek próbuje się wspierać myślą o Bogu, sprawiedliwości.
Autorzy pytają o sens i wartość wszystkich przykazań, wspólnie z Edelmanem
analizując je w trudnych i niejednoznacznych kontekstach. Dając przykłady ze
swego życia, Edelman tłumaczy, co, dlaczego i kiedy jest najważniejsze.
Jerzy Pilch (1952-2020), jeden z najwybitniejszych współczesnych polskich pisarzy i felietonistów, przez całe życie zmagał się z demonami seksu, alkoholu i ciężkiej choroby. Mimo to, potrafił skutecznie stawić im czoła dzięki swojej twórczości, zarówno pisanej, jak i mówionej. Opowieść ta ukazuje jego życie i twórczość poprzez pryzmat tekstów, które stworzył, budując swoje własne Macondo. Pilch poruszał emocje i przypominał o wartości miłości, a jego refleksje na temat Absolutu, sensu futbolu oraz lęków współczesnego człowieka pozostaną w pamięci. Jak zauważyła jedna z młodych kobiet: "Pilch mi śmiga po mózgu i wyjmuje z niego rzeczy, o których nie wiedziałam, że mam." Książka stanowi także portret środowiska inteligencji, dziennikarzy i twórców, którzy w Warszawie, Krakowie i Beskidach doświadczali wolności w jej różnych odsłonach. Wśród osób, które towarzyszyły Pilchowi, znajduje się Witold Bereś, pisarz i producent filmowy, redaktor naczelny miesięcznika Kraków, gdzie Pilch publikował swoje ostatnie felietony.
Mordy zachwycone same sobą. Pijane, oślizgłe, nabite szamą i wódą. A na
mordach tych odbite ślady oszczędnego gospodarowania mózgową substancją szarą
i niezbyt zacnego prowadzenia się: są oznaki chciwości, obżarstwa, łajdactwa,
kurestwa, i chorób wszelakich, a wszetecznych. […] To Statek głupców Hieronima
Boscha, malowany około 1500 roku. I do zobaczenia dzisiaj w paryskim Luwrze.
Tak? Naprawdę? Zapewniam: nie musicie jechać do Luwru. Stańcie, drodzy Polacy,
przed wielkim lustrem. I zobaczycie „statek głupców”. Zobaczycie ludzi, którzy
zachwyceni rzucanymi przez władzę ogryzkami i koralikami, zataczają się jak w
czasach króla Sasa od lewej do prawej, czkając, defekując i kopulując –
konsumują, konsumują, konsumują… Polskę, której jest obojętne, co się dzieje
wokół, kto cierpi i Polaków, którzy mają gęby pełne podłości. I, co
najważniejsze, mają w głębokim poważaniu, co będzie z tą krainą za lat
dwadzieścia – trzydzieści.
Dyrygent Furtwängler pisze czołobitny list do Diabelskiego Mistrza Kłamstwa –
dra Goebbelsa. Zastraszony Bułhakow – do Mrocznego Demona z Karaluszymi
Wąsiskami (Stalina). Wańkowicz – do skrzeczącego Gnoma (Gomułki). Red.
Górnicki do Generała-diabła w Ciemnych Okularach (Jaruzelskiego). Olivier
Stone do Satrapy Naszych Czasów (Putina). Profesor Jadwiga S. do Kusego
(Prezesa). Wszystko to przeplatane literacką opowieścią o spotkaniu przez
Narratora – Szarmanckiego Generała, szefa najbardziej mrocznych służb.
Opowieść o upadku intelektualistów i / lub ich zaczadzeniu siłą i sprawczością
Zła – to temat nienowy. Ale jak nazwać dzisiejsze Zło? Jakie imię mu nadać?
Dzisiaj Demon nie nazywa się ani Lucyfer, ani Mefisto, ani nawet Prezes.
Dzisiaj Demon jest zbiorowy i nazywa się Suweren. Rzadkie, niezwykle rzadkie
są książki tak namiętne, tak piekielnie żarliwe w swej rozprawie ze Złem.
Demon, także ten polityczny, ten władczy – on jest bowiem w książce Witolda
Beresia naczelnym adresatem – jest do szpiku bezwzględny, szyderczy i
przewrotny i ma za nic wszelkie tańce, łamańce i pokłony. prof. dr hab.
Zbigniew Mikołejko, [fragment wstępu]
Późne obowiązki najpierw pomyśleliśmy, że akcent pada tu na słowo późne, na
opisanie działań Wajdów w jesieni ich życia. Szybko pojęliśmy jednak, że
ważniejszym określeniem są obowiązki. Bo ich filmy czy spektakle zawsze budzą
widza do obowiązków, do przyjęcia jakiejś postawy. Nigdy nie pozwalają mu
pozostać z boku, przed telewizorem z piwem w ręku zawsze myśli się o nich
długo. Im więcej rozmawialiśmy z Wajdami, przyglądaliśmy się im, czytaliśmy o
nich, im mocniej wnikaliśmy w ich dzieła, tym bardziej byliśmy pewni, że późne
obowiązki to coś więcej niż budynki, muzea i przestrzeń. Późne obowiązki w
przypadku Wajdów zresztą i późne, i wczesne to powinność łudzi prawych i
obdarzonych talentami, by służyć społeczeństwu. Wajda odszedł. Ale został.
Każdy może wesprzeć się Wajdą, bo ma przecież dostęp do jego sztuki. Polecamy
to wszystkim: bo chociaż kino się starzeje, to jego filmy nadal budzą do
myślenia. Więc: oglądajcie Wajdę!
Anioły w Krakowie Opowieść o miłości i przyjaźni na podstawie filmów Anioł w
Krakowie, Zakochany anioł, i Prawdziwe życie aniołów Kraków, przełom drugiego
i trzeciego tysiąclecia. Znany aktor w średnim wieku nagle dostaje udaru i
zapada w śpiączkę. I śni, że jest aniołem. A może rzeczywiście jest w tej
historii anioł prawdziwy? Tylko kto nim jest? Codziennością aktora stają się
leczenie i rehabilitacja, fantasmagoryczne sny i małe zwycięstwa w
rzeczywistości, a przede wszystkim wielka miłość. Bo ciężkiej choroby nie uda
się nikomu przejść samotnie. A życie tysięcy mężczyzn uratowała miłość ich
Aniołów: matek, żon, kochanek, córek i wnuczek. Anioły w Krakowie to coś
więcej niż wciągająca i wartko napisana powieść inspirowana historią wybitnego
aktora Krzysztofa Globisza. To opowieść, która pozwala wrócić na moment do
czasów, gdy nad Wisłą nie było jeszcze smartfonów, idolami byli Antonio
Banderas i Pamela Anderson, a w sklepach pojawiło się pierwsze piwo w puszce
made in Poland. Bohaterowie spotykają na swojej drodze m.in. Krystynę
Zachwatowicz-Wajdową, Beatę Rybotycką i Annę Dymną, a także Jerzego Trelę,
Krzysztofa Jasińskiego czy ks. Józefa Tischnera. Ta książka to również hymn
miłości do Krakowa. Gdzie anioły bywały, są i bywać będą. Wszystkie krakowskie
cuda, i dużo więcej, zobaczycie, czytając fantastyczną, bez cudzysłowu,
książkę Witka Beresia